Skąd pomysł na trzymanie przestrzeni Kręgów Kobiet
Dlaczego kobieta sukcesu mająca dobrą, dobrze płatną pozycję w firmie, poczucie wpływu i decyzyjności zamienia życie na wysokim poziomie, wśród elity intelektualnej i biznesowej na ciche i proste życie na wsi? I skąd pomysł na trzymanie Kręgów Kobiet?
Ostatnio wysłuchałam wywiadu z kobietą 30+ w fazie życia pt. “mogę wszystko, chcę wszystko, szybko, dużo i jeńców nie biorę”. Dziewczyna jest w ciągłym nakręceniu, pracuje w pracy, w domu, na wakacjach, przy dzieciach. Pieniędzmi zamyka usta rodzinie, jest kontrolująca, wymagająca. Domyślam się, że miejsce gdzie jest “łagodna” to jej pracownicy bo od nich trochę zależy, ale w domu musi wyjść sfrustrowana smoczyca i się wyryczeć. Na męża, na dzieci… Nie wiem czy kiedyś dokładnie tak wyglądało moje życie, czy też było w wersji łagodniejszej. Pamięć mnie zawodzi, ale to co moje ciało czuło słuchając tego wywiadu mówi mi, że musiałam być bardzo blisko tego obrazu. Tego wywiadu słuchałam na raty, to był dla mnie zbyt bolesny żeby przyswoić za jednym razem.
Przytulam tę kobietę, i jednocześnie przytulam siebie z “wtedy”. Moniu, jakże dużo Cię kosztował ten sukces, ta walka, to bycie w męskiej grze, w męskich jakościach i wartościach. Musi upłynąć czas, musi wydarzyć się jakieś mityczne załamanie, żeby zobaczyć co jest nie tak. Na moje wielkie szczęście nie odbyło się to poprzez chorobę czy wypadek. W pewnym momencie zmęczenia, frustracji, braku pociągającej wizji zaczęłam się sobie przyglądać i rozważać zmianę. Ostatecznie jestem tutaj, na wsi, siedzę sobie w oknie sypialni i piszę tego bloga wyglądając na drogę, którą bardzo rzadko przejeżdżają auta. Pod oknem pierwsze wiosenne kwiaty, krokusy i tulipany, nieśmiało wychylają z ziemi. Śpiewają kosy na orzechu włoskim, szczeka Whiskers, piesek sąsiada. Synek w szkole, a ja mogę oddać się mojej pasji. Pracować dla Was Kobiety 🙂
W pracy biurowej takiej jak księgowa czy kadrowa, niezależnie od poziomu w organizacji, musisz się poddać cykliczności procesu. Cykl jest roczny, lub paroletni gdy pracujesz na poziomie strategicznym. Ale to cykle tych samych celów, zadań. Ponad 20 lat w zarządzaniu kadrami i co roku to samo, te same batalie, cele, rozliczenia, podwyżki. Czasami korporacja wrzucała jakieś cięcia kosztów więc zwolnienia ludzi, czasami jakiś projekt rozwojowy więc szkolenia, zatrudnianie nowych. Po latach to mnie już tak nudziło, frustrowało i nudziło jednocześnie. Czasami jakiś powiew świeżości przychodził z nowym awansem, albo nowym szefem biznesowym. Ale nadal, chwila troszkę podfrunęłam, i znów frustracja. Może się w pewnym momencie już wypaliłam, lata dużego stresu musiały swoje zrobić.
Mimo takiego obrotu spraw miałam dwa koniki, które uwielbiałam. I przez ostatnie lata te dwa tematy trzymały mnie przy pracy. Pierwszy to rozwijanie młodych menedżerów płci obojga. A drugie to praca z kobietami – wspieranie ich ścieżek kariery, pomaganie w budowaniu poczucia wartości, poczucia mocy, sprawstwa. Ulubione spotkania – to te gdzie był temat przywództwa kobiet, gdzie był kobiecy networking, programu mentoringu kobiecego.
Pracowałam nad swoją emocjonalną i duchową stroną od ok 30 roku życia. To droga do zrozumienia, która czasami potrafi trwać bardzo długo, a czasami wskakujesz na nowe zrozumienie słysząc jedno zdanie. Wierzę, że każda z nas ma swoją drogę i ta Twoja droga jest najlepsza dla Ciebie a moja dla mnie. Nic nie przyspieszymy, niczego nie przeskoczymy. Zanim z Warszawy dojadę do Poznania to wcześniej czy później muszę przejechać obok Łodzi. No chyba, że Łódź chcę ominąć tak bardzo, że wybiorę się do tego Poznania baaaardzo dookoła, np przez Tokyo. Można, ale czy to ma sens?
Do brzegu zatem w sprawie tytułowej. Siedzę sobie na tej wsi spokojnej już parę lat, synek odchowany, Kawałek Raju ogarnięty przestrzennie, kwiatki, owocki, orzechy, kot. Wszystko jest. Marzenie spełnione, odpoczęłam, odnalazłam w sobie nowe jakości, szukam kolejnych. I co najważniejsze dojrzałam do powrotu do jednej z moich pasji zawodowych – do wspierania kobiet na ich drodze. Stąd pomysł na prowadzenie Kręgów Kobiet, tu na wsi ale też w Warszawie. Zaczęłam 2 lata temu, ale mi nie szło. Kobiety były, przychodziły – ale ja byłam tak bardzo zmęczona, bez energii po takim spotkaniu. Nie mogłam się tych Kręgów doczekać, ale też byłam zestresowana i w lęku o to jak będę się czułą po.
Dopiero mój mąż mnie zachęcił to poszukania kogoś kto dzieli się wiedzą jak takie Kręgi prowadzić, i tam poszukać informacji co się ze mną dzieje, dlaczego tak mnie to obciąża. I tak trafiłam na wspaniały kurs u Marty Duczman. Cudowne 4 miesiące pracy nad sobą i przygotowania. I to co mogę powiedzieć to, że teraz właściwie chyba dopiero na prawdę zaczynam trzymać Kręgi, trzymać przestrzeń, pozwalać na wydarzanie się. I teraz moja energia rośnie w trakcie i po Kręgu. Jak poddać się prowadzeniu z Góry, a nie szarpać z własnej głowy.
Teraz to już nie tylko wiem CO chcę robić, ale wiem JAK i DLACZEGO. I to sprawia, że Kręgi są dla nas wszystkich lekkie, radosne, żywe, stymulujące i karmiące energetycznie wszystkie uczestniczki i mnie jako prowadzącą 🙂 Jednym słowem, czuję, że jestem w DOMU z tym co jeszcze chcę dać światu. A chcę światu, czyli Wam kochanie Kobiety dać przestrzeń do odkrycia własnej MOCY i sprawczości. Teraz jest czas KOBIET 🙂 Weźmy tę MOC i zacznijmy od naszych małych miejsc, od domów, naszej wioski, tam gdzie jesteśmy. I powoli ulepszymy ten świat. Z miłością ❤️
