Siostrzeństwo — słowo, które mnie kiedyś śmieszyło. Teraz wiem czym jest.
Byłam przez wiele lat kobietą, która 'lepiej dogaduje się z mężczyznami’. Wiesz, tym typem. Relacje z kobietami wydawały mi się skomplikowane, pełne niedomówień i rywalizacji. Wolałam prostotę. Albo przynajmniej tak mi się wydawało. Z jakiegoś powodu szefowe kobiety były dla mnie o wiele trudniejsze do budowania relacji niż szefowie mężczyźni. I myślałam typowo stereotypowo, że ONE są emocjonalne, wariatki, furiatki, zazdrośnice itp…
Teraz wiem, że to była po prostu ochrona. Bałam się bliskości. Bałam się być widziana. Bałam się, że kiedy inne kobiety naprawdę mnie zobaczą — nie spodoba im się to co zobaczą. Młodej dziewczynie łatwiej budować relację z mężczyzną. Ale wszystko się zmieniło gdy pracowałam w jednym z największych banków w Polsce. Tam kobiety współpracowały w ramach programu mentoringowego – i tam pierwszy raz zetknęłam się z usystematyzowanym programem wsparcia rozwoju kobiet. Nie zawsze było idealnie, ale były podstawy do budowania pomostów porozumienia i wsparcia.
„Siostrzeństwo nie jest idealne. Jest prawdziwe. I właśnie dlatego zmienia wszystko.”
Kiedy pierwszy raz usiadłam w kręgu i usłyszałam kobietę mówiącą na głos dokładnie to, czego sama nigdy nie śmiałam powiedzieć — coś we mnie pękło. W dobrym sensie. Jak szyba, za którą chowałam siebie od lat. Pierwsza z uczestniczek, która wchodzi głębiej w to co się w niej dzieje jest jak wyzwalacz dla kolejnych z nas. Mogłam usłyszeć siebie, moje obawy, zobaczyć maski, które ubierałam żeby iść przez życie.
Siostrzeństwo, które tworzy się w Kręgach, to nie jest wzajemne zachwycanie się i udawanie że wszystko jest piękne. To jest przestrzeń, w której możesz powiedzieć 'nie daję rady’ i usłyszeć ‘ja też’. To jest inny rodzaj siły niż ten, który znamy z korporacji i mediów społecznościowych. Tu możesz być sobą na prawdę, albo możesz zacząć poznawać co to znaczy być sobą. Bo lata działania w sztywnych normach społecznych często nakłąda na nas maski z betonu – trzeba czasu aż skruszeją…
W kręgu uczymy się czegoś trudnego: słuchać bez radzenia. Być z drugą kobietą bez potrzeby naprawiania jej. To jest akt głębokiego szacunku. I głębokiej miłości.
Nie musisz lubić wszystkich kobiet w kręgu od pierwszej chwili. Nie musisz od razu mówić o głębokich rzeczach. Możesz przyjść, posłuchać, poczuć. Dać sobie czas. Siostrzeństwo buduje się powoli — i zostaje na długo.
Jeśli tęsknisz za prawdziwymi relacjami z innymi kobietami — krąg jest właśnie dla Ciebie. Zapraszam.
