kawałek raju emocje, lęk

Skąd te lęki?

Skąd się biorą nasze lęki? Jaka jest ich przyczyna i jak się od nich uwolnić? – Zadałam kiedyś mądremu człowiekowi to pytanie. Ale jednocześnie zadałam też pytanie o to jak odpuścić kontrolę w życiu. Jak pozbyć się tego wewnętrznego przymusu ułożenia świata wokół według mojej wizji…

Mądry człowiek tylko się uśmiechnął. Popatrzył na mnie i powiedział: Te dwa pytania odpowiadają właściwie na te pytania.

Otóż kochani, okazuje się że lęki i nadmierna kontrola to duet dramatyczny, który nie jednej osobie wyżera radość życia. A działa podstępnie i pozornie nie pozostaje w związku. To tacy ukryci kochankowie, którzy wspólnie sieją spustoszenie, ale nikt ich nie podejrzewa o związek..

Zacznę od LĘKU. Boję się na przykład o przyszłość mojego dziecka, martwię się, że sobie nie poradzi, że nie będzie świetnym uczniem, że może nie będzie miał super pracy… a skąd ja wiem jaka jest droga tego dziecka. Skąd wiem jaka jest przyszłość? Nie wiem. Ja „zakładam” jakąś wersję jakie moje dziecko ma być i jak do tego ma dążyć. I nie mogę zaakceptować, że takie nie jest i wybiera inną drogę…

To moje założenie jakie ma być dziecko i oczekiwania, że takie będzie to ten drugi w naszym sekretnym związku, czyli KONTROLA. A ta wynika z błędnego założenia, że moja prawda jest jedyna słuszna. Moje oczekiwania, projekcje, założenia co do przyszłości to tylko moja osobista wersja świata. A takich wersji świata jest tyle co ludzi na świecie (plus ileś tam schizofreników co to mają więcej niż jedną swoją prawdę).

Uczę się odpuszczać, oooj niełatwe to… uczę się zaufania do życia, do Boga. Już wiem, że to co w mojej głowie uzurpuje sobie posiadanie jedynego słusznego poglądu to pułapka. Głównie ja w nią wpadam i rykoszetem dostają najbliżsi. No bo na kim wymuszać moją wizję? Wiadomo – tam gdzie mam wpływ.

Gorzej jak swoją prawdę wymuszają politycy, pracodawcy, przywódcy religijni. Ci mają wpływ na życie znacznie szerzej niż taka babka z lasu jak ja … no i jedni mają prawdę prawą, inni lewą, jeszcze inni jakieś swoje zlepeczki różnych pomysłów. I łapią ludzi, których prawdy są zbliżone do nich. I już tworzą całe fronty, ruchy religijne, partie.
I jedni na drugich warczą, i się przepychają, haki znajdują a nawet rozpętują wojny…

A wszyscy my siedzimy dokładnie w tej samej pułapce swojej prawdy…

Pracuję nad swoim wewnętrznym kontrolerem, uwalniam lęki i otwieram serce na to, że każdy ma swoją drogę. Nawet mój mąż (oj trudne!) i dzieci. Dzięki tej pracy jest mi lżej, życie płynie w większej harmonii i ludzie wokół mniej spięci. 

W Kręgach spotykamy się czasami ze swoimi lękami, wyciągamy na światło dzienne z mroku duszy to co tam siedzi i uwiera. Możemy sobie uświadomić dlaczego zachowujemy się czasami destrukcyjnie, zaakceptować to że jesteśmy tylko ludźmi. Boimy się, i boimy się nawet do tego przyznać… a lęk wyciągnięty na powierzchnię okazuje się nie taki straszny. Wraz z nabieraniem zaufania do życia, do innych, do siebie lęki bledną i z czasem znikają.

Warto pracować nad sobą, w każdy możliwy sposób jaki masz dostępny.
Jak Ty się zmieniasz, zmienia się otoczenie ♥️♥️

Podobne wpisy