O zadawaniu pytań. Właściwych i właściwie…

Zadałam sobie pytanie. O czym ma być mój pierwszy blog na tej stronie? I jeszcze nie skończyłam formułować tego pytania, a głowa już miała odpowiedź: o sobie, skąd przychodzę i dlaczego robię to co robię. A później serce powiedziało, że to ma być o zadawaniu pytań. Właściwych i właściwie.

Jestem w trakcie pracy z książką „Życie na drodze artysty” Julii Cameron. To 6 tygodniowy kurs z narzędziem, które Julia nazywa Poszukiwanie Wskazówek. Jestem w drugim tygodniu. Codziennie robię albo zadane przez Julię ćwiczenia albo zadaję swoje pytania. Ale od początku. O co tu właściwie chodzi…

Od dawna w rozwoju osobistym i w różnych szkołach duchowych jest mowa o tym, że „wszystkie odpowiedzi masz w sobie tylko ich poszukaj”. Ale jak? Jak usłyszeć odpowiedź? Próbowałam różnych metod. Pytałam się i starałam się czuć ciałem (czy odzew jest pozytywny, neutralny czy negatywny). Pracowałam z wahadełkiem, z kartami, z karteczkami, na których sama wypisywałam różne opcje (nadal przez ciało). I wszystkie te narzędzia dawały odpowiedź na tak lub nie. Karty dawały jakiś wgląd (zdanie, sugestia), który mogłam wykorzystać do dalszej pogłębionej pracy. Ale jak znaleźć odpowiedź jakościową? Jak otrzymać wskazówkę, której nie ma w mojej głowie ot tak na pierwsze grzebnięcie? Może jest tam głębiej w podświadomości (dla tych, którzy nie wierzą w „pole”/wszechświat/Boga)? Albo może ściągnąć odpowiedź z „eteru”? Tylko jak?

Jestem wierząca. Wierzę, ze jest jakaś Moc nad nami, nasz Stwórca, który daje nam to o co poprosimy. Wierzę w nieśmiertelną Duszę, w połączenie z tą Duszą, a przez nią z wszechbytem / wszechwiedzą. Jednym słowem – w połączenie z Bogiem. Zadaję więc pytania Bogu. Julia Cameron to też osoba głęboko wierząca i ufająca w opiekę Bożą. Ale do korzystania z tego narzędzia nie musisz wierzyć w nic, możesz uważać, że jesteś kupą mięsa która przypadkowo ma samoświadomość a po śmierci po prostu światło gaśnie i nicość wieczna Cię pochłania…

Załóż tylko, że odpowiedź do Ciebie może przyjść. Nie ważne z jakiego źródła.

I teraz robi się ciekawie… Pytanie należy zadać w precyzyjny sposób, tak żeby odpowiedź adresowała jakiś prawdziwy problem. Pytanie należy zadać pisemnie. Pisać najlepiej ręcznie, tak żeby Twoje oczy widziały to pytanie napisane odręcznie przez Ciebie. Kiedyś czytałam o tym, że tak zadawane pytanie i patrzenie na to co napisałaś sprawia, że widzi je Dusza i jest szansa na odpowiedź z ominięciem wypocin ego. Ciekawe, nie wiem czy to tak działa. Ale może coś w tym być.

Przykład:

Piszesz odręcznie „A co z moją mamą?” Bo widzisz, że czas upływa, zdrowie już nie dopisuje, narzeka na to, że nie masz dla niej czasu. Masz poczucie winy, ale też starasz się ogarniać swoje życie… Mnóstwo rzeczy codziennie i jeszcze mama.

Patrz na to pytanie i czekaj, w pewnym momencie pojawią się w twojej głowie słowa, całe zdania, wskazówki, pocieszenie, pomysły. Różne rzeczy mogą się pojawić. Zapisuj wszystko co przychodzi. Z czasem te odpowiedzi będą klarowniejsze, pełniejsze. Wskazówki częściej będą jak olśnienia – wpadają pomysły, których byś nie wymyśliła siedząc i myśląc. 

Tylko zadaj pytanie właściwe – czyli o istotną dla Ciebie sprawę. I właściwie – czyli w sposób otwarty, ale klarowny. W taki, żeby dać odpowiedzi przestrzeń na coś więcej niż TAK lub NIE.

Pracuję więc z Poszukiwaniem Wskazówek, rozpracowuję tak moje ograniczenia, lęki, programy, w których utknęłam lata temu. Relacje rodzinne, pomysły na pracę, ogród, wakacje. Możesz pytać o wszystko. Zaufaj, im częściej będziesz korzystać z tego co otrzymasz jako odpowiedź i będziesz zadowolona z efektu tych lepsze odpowiedzi będą przychodziły. Tak uczysz się ufać Bogu (lub podświadomości jeśli nie wierzysz) a On się Tobą ma szansę zaopiekować. 

Bardzo polecam to narzędzie, oczywiście polecam też książkę Julii. Jest na prawdę dla każdego, niech Cię nie onieśmieli tytuł ze słowem „artysta”. W sumie każda z nas jest artystą – kreujemy własne życie jak Matejko „Bitwę pod Grunwaldem”. 

Do przeczytania w następnym blogu 🙂

Monika

Podobne wpisy