Pełnia Księżyca — dlaczego co miesiąc siadam i pytam siebie, jak mi idzie

Pamiętam dokładnie kiedy zaczęłam uważniej patrzeć na księżyc. Miałam za sobą ciężki tydzień, wyszłam wieczorem do ogrodu i zobaczyłam go nad koronami drzew — wielki, okrągły, spokojny. Poczułam coś, co trudno opisać. Jakby ktoś powiedział: spokojnie, wszystko ma swój czas. I to nie tak, że wierzę w magię księżyca czy coś w tym rodzaju. Cała magia dzieje się w nas, a pełnia, nów, pory roku po prostu odmierzają nam czas i pomagają zatrzymać się i zrobić malutką introspekcję 😉

Ale od tamtej pory pełnia stała się dla mnie naturalnym punktem zatrzymania. Raz w miesiącu, bez względu na wszystko, siadam i pytam siebie: co dojrzało w moim życiu w tym czasie? Co jest gotowe, żeby je zostawić? Za co jestem wdzięczna?

„Księżyc nie pyta czy masz czas na jego pełnię. Po prostu świeci. My też tak możemy — w swoim czasie, w swoim rytmie.”

Nie musisz znać się na astrologii, żeby korzystać z rytmów księżyca. Cykl księżycowy trwa około 29 dni — prawie tyle co cykl miesięczny kobiety.
To nie przypadek. Przez tysiące lat kobiety żyły zsynchronizowane z księżycem, słońcem, porami roku. Gdzieś w środku nadal nosimy tę pamięć i tęsknimy za tym.

Nów to czas siewu — intencji, marzeń, nowych początków. Pełnia to czas kulminacji — zbierania, świętowania, uwalniania tego co już niepotrzebne. Między nimi — czas pracy, wzrastania.

W Kawałku Raju organizuję Kręgi przy pełni i nowiu. Siadamy razem, zapalamy świecę, piszemy lub mówimy to co niesie ten czas. Coś w tym jest bardzo prostego
i bardzo głębokiego jednocześnie.

Następnym razem gdy zobaczysz pełnię — stań przy oknie lub wyjdź na zewnątrz. Oddech. I zapytaj siebie: czego mi przybyło? Czego mi ubyło? Co chcę zabrać ze sobą dalej?

Kolejny Krąg przy Pełni już wkrótce. Zapraszam — szczegóły w kalendarzu wydarzeń.

Podobne wpisy